Promocja!

Był sobie król. Poczet królów wybieranych cz. II, M. Wollny

59,90  56,91 

Wydawnictwo JaMa

Kraków 2019

str. 272

5 w magazynie

Opis

Trzytomowy cykl popularnonaukowy Był sobie król… to dopiero drugie po słynnej trylogii Pawła Jasienicy literackie opowiadanie o dziejach dawnej Polski. Wzorowane na dziele Mistrza, ale skierowane do szerszego grona zainteresowanych historią ojczystą i dlatego jeszcze więcej w nim ciekawostek. Są tu też legendy i szczypta humoru, a przede wszystkim – kapitalne ilustracje. To lektura dla każdego i na całe życie, do czytania i oglądania przez całą rodzinę!

W drugiej części Pocztu królów wybieranych dochodzimy do końca epoki królów elekcyjnych, a
zarazem do kresu istnienia dawnej Rzeczypospolitej. Koniec był wprawdzie żałosny, lecz po drodze
trafiło się jeszcze największe zwycięstwo polskiego oręża, ustanowienie pierwszej w Europie
konstytucji, a oprócz momentów tragicznych nie brakowało także komicznych, jak w życiu.

W niniejszym tomie poznamy sześciu nowych władców, czterech krajowców – „Piastów” oraz dwóch
cudzoziemców – Sasów. Tylko jeden z tej szóstki był postacią wybitną – Jan III Sobieski, znakomity
wódz, za którego sprawą nastąpił największy tryumf oręża polskiego – wiktoria wiedeńska, czyli
rozgromienie potęgi tureckiej zagrażającej światu chrześcijańskiemu. Co nie znaczy, że pozostała
piątka nie miała na koncie żadnych godnych uwagi osiągnięć. Miała, tylko innego rodzaju i jakby
mniejszego kalibru. Michał Korybut Wiśniowiecki i August III Otyły bili rekordy obżarstwa – ten
pierwszy potrafił na jednym posiedzeniu pochłonąć 1000 pomarańczy (!), a umarł objadłszy się
korniszonami, zaś ten drugi codziennie spożywał obiad złożony z dwudziestu tłustych dań. August II
Mocny lubił popisywać się swoją siłą (łamał w rękach podkowy) i mocną głową (w pijackich
pojedynkach przegrywał jedynie z carem Piotrem I), Stanisław Leszczyński pobił wszystkie stare
rekordy Łokietka w dziedzinie ucieczek i unikania zamachów na swoje życie, a pseudonimami i
przebraniami, których w tym celu używał, dałoby się obdzielić co najmniej kilku tajnych agentów. Z
kolei jego imiennik Stanisław Poniatowski zdobył sobie wiele mówiący przydomek „męża stu żon”
oraz zasłużony tytuł „najbardziej zadłużonego króla Europy”.